38 PPA

    JEENA JEENA

    SYNAGOGA POD BIAŁYM BOCIANEM, UL. WŁODKOWICA 7
    NAPISY W JĘZ. POLSKIM
    CZAS 75 MIN BEZ PRZERWY

    WYSTĘPUJĄ:
    MATHIAS DUPLESSY (GITARA, ŚPIEW)
    MUKHTIYAR ALI (FISHARMONIA, ŚPIEW)
    RAKESH KUMAR (DHOLAK)
    BASTIEN CHARLERY (AKORDEON)
    STEPHEN BEDROSSIAN (KONTRABAS)

    PRODUKCJA PPA: NATALIA SZLACHTOWICZ

    Francuz Mathias Duplessy jest wirtuozem wszelkiego rodzaju gitar i instrumentów gitaropodobnych (o dziesiątkach innych instrumentów nie wspominając), kompozytorem, wokalistą, aranżerem i  producentem, ale muzykiem totalnym czyni go biegłość, z jaką odnajduje się w licznych muzycznych światach i konwencjach: od zachodniej muzyki klasycznej, przez jazz, flamenco, pop i eksperymentalne ścieżki dźwiękowe do filmów po muzykę etniczną z różnych zakątków świata, ze szczególnym uwzględnieniem szeroko pojętego  Dalekiego Wschodu.

    Podczas jednej ze swoich licznych peregrynacji do źródeł muzyki, Duplessy dotarł na pogranicze Pakistanu i Indii, gdzie mieszka Mukhtiyar Ali – śpiewak zanurzony w tradycji sufickiej, mistycznym nurcie islamu, obdarzony niezwykłym, przenikliwym głosem, którym posługuje się, by wyśpiewywać strofy sławiące Boga (co, na marginesie, nie przeszkadza mu regularnie udzielać się jako wokalista i kompozytor w niekoniecznie pobożnych produkcjach z Bollywood).

    Z punktu widzenia słuchacza europejskiego – przy czym należy założyć, że raczej skłaniającego się ku świeckiemu niż religijnemu odbiorowi muzyki –  Jeena Jeena jest propozycją szczególną i wymagającą poznawczego wysiłku. Nie można pozostać głuchym na boską inspirację i  metafizyczną  żarliwość tej muzyki, ale nie można też udawać, że suficka kontemplacyjność, jakkolwiek ubrana w zwartą, europejską, niemal piosenkową formę, jest nam w pełni dostępna.

    Językowa bariera  – a w przypadku obcowania z religijną poezją to jednak istotna przeszkoda – sprawia, że mistyczną głębię bardziej musimy sobie wyobrazić niż się w niej zanurzyć, choć, oczywiście, nawet ułomna próba zbliżenia się do absolutu już jest solidną zasługą. Więc próbujmy.

    foto Łukasz Giza / PPA